Różowa miała stłuczkę -…

Różowa miała stłuczkę – kierowca, który jechał za nią nie zauważył, że hamuje i uderzył w tył samochodu przy prędkości około 20 km/h. Okazało się, że sprawca prowadził na podwójnym gazie. Facet od samego początku próbował przekupić moją żonę – oferował gotówkę (tysiąc złotych) byleby nie dzwoniła po policję. Gdy pojawiłem się na miejscu, gościu właśnie puszczał popularnego pawia.

Po obejrzeniu szkód powiedziałem mu, że z uwagi na fakt iż nie jestem mechanikiem to nie mogę założyć, że wszystko z samochodem jest OK (może doszło do jakiegoś przesunięcia lub innego uszkodzenia, którego nie widzę) i nie wiem jak kosztowna będzie naprawa. Mężczyzna i jego partnerka stwierdzili, że skoro jest tylko ledwo widoczne wgniecenie zderzaka to wszystko jest ogólnie cacy i żebym nie robił cyrku. Sprawdziłem w sieci ile kosztuje oryginalny zderzak (używany, ~ 400 zł, a nowy ~ 1000 zł) + zadzwoniłem do znajomego mechanika by mniej-więcej określił koszt lakierowania i robocizny ( ~ 800 zł). Słysząc moją rozmowę ze znajomym (a konkretnie w momencie, w którym powtórzyłem, że nowy, oryginalny zderzak to koszt ~ 1000 zł) facet wpadł w szał, zaczął się wydzierać, że on by ten zderzak za 500 zł zrobił i ja chcę go naciągać na koszty.

Odbiłem piłeczkę wskazując, że jest pod wpływem i powinien się cieszyć, że jeszcze nie wezwałem policji, na co ten zaczął mnie wyzywać. Agresja słowna nie pomogła – po kilku epitetach postanowiłem wezwać patrol policji – zrobiłem to w miarę dyskretnie żeby nie spłoszyć tego typa (udałem, że idę do swojego samochodu po jakąś kartkę i długopis żeby spisać oświadczenie). I tak bym to zrobił, ale facet swoim zachowaniem przyspieszył bieg wydarzeń.

Policjanci pojawili się w ciągu może dziesięciu minut. Sprawcy i jego partnerce, gdy tylko zobaczyli radiowóz, rozwiązał się język przez co usłyszałem wiele niezbyt parlamentarnych określeń. Odpowiedziałem, z dużym uśmiechem na twarzy, że za to chamstwo oddam samochód do najdroższego możliwego, autoryzowanego serwisu (Team BMW here). To musiało spowodować zwarcie w mózgownicy sprawcy bo zaczął mi grozić, że mnie znajdzie i załatwi. Przy policjantach. To był jego kolejny błąd.

Ostatecznie pan został zabrany na komendę (dmuchnął 1,5‰), a ja z różową i funkcjonariuszami (no i partnerką pijanego sprawcy, która była wyraźnie przybita) załatwialiśmy formalności. Po blisko dwóch godzinach wszystko było gotowe. Samochód został odstawiony do serwisu + oczywiście na czas naprawy wzięliśmy samochód zastępczy (nie musiałem tego robić bo mamy drugie auto, no ale, skoro sprawca był niemiluchem to niech ma). Naprawa kosztowała ~ 2000 zł i trwała raptem 3 dni. Ciekawe na ile skasuje go ubezpieczyciel 🙂

#gorzkiezale #stluczka #samochody #pijanikierowcy

Komentarze są wyłączone.