#samochody #otomoto #olx…

#samochody #otomoto #olx #kupnosamochodu

Kupienie używanego, 10-letniego samochodu to jest jakiś dramat. Szukam od 2 miesięcy fury do 25k, nie bitej, kupionej oryginalnie w Polsce, od pierwszego właściciela.

Oczywiście dzwonię do każdego sprzedawcy, który według opisu spełnia powyższe kryteria. Nie obejrzałem jeszcze żadnego samochodu, bo na etapie rozmowy telefonicznej okazuje się, że:

– bita nie była, serwisowana w ASO, ale książki serwisowej nie ma, albo wychodzi że nie to jednak nie pierwszy właściciel, np. „lakier na klapie bagażnika trochę grubszy jest, ale nie wiem dlaczego”
– zarejestrowany w Polsce, ale kupiony miesiąc temu chujwiegdzie, brak historii w CEPIK
– „sprzedaję samochód siostry”, a jak wpisuję numer telefonu w Google, wyskakuje mi kontakt do dealera
– „wszystko jest jak w opisie, ale danych do sprawdzenia w CEPIK nie podam”
– „jestem pierwszym właścicielem PRYWATNYM, wcześniej samochód jeździł w dwóch firmach”
– „serwisowany w ASO był, ale tylko pierwsze dwa lata” (skoro był serwisowany w ASO tylko przez 2 PIERWSZE lata z 10, na chuj zaznaczasz, że serwisowany w ASO?)

A jeszcze gorsi są perfidni kłamcy, u których z opisu i rozmowy wynika że wszystko jest cacy, a jak wbiję dane w CEPIK, wychodzi miks powyższych. Telefonów zwykle już nie odbierają.

Już nawet na przebieg nie patrzę, w dupie to mam, chcę żeby fura działała, nie wymagała generalnego remontu i że nie miała żadnego poważniejszego uszkodzenia (chuj tam z rysami i puknięciami). Nie da się w tym kraju chyba. Zamiast napisać jasno co oferują, szukają debila, który się nie zorientuje że coś jest nie tak.

Jeśli są tu jacyś handlarze stosujące powyższe praktyki, ogarnijcie się kurwa. Nie znam nikogo, kogo by te praktyki nie wkurwiały.

Komentarze są wyłączone.